tydzie temu poinformowala mnie ze wraca do bylego. jak tylko to powiedziala szybko sie spakowalem, powiedziale ze sie w niej zakochalem i zaczolem ja kochac ze nie rozumiem dlaczego to robi i Witam, zostawiła mnie dziewczyna po 6,5 letnim związku. Dodam że co roku są rozstania bo ona ma jakieś takie dziwne coś, że na każdy kryzys w związku reaguje rozstaniem. Ale tym razem Witam. Mam 20 lat, moja dziewczyna jest dwa lata starsza, poznałem ją prawie rok temu, miłość od pierwszego wejrzenia, po dwóch miesiącach zaczęliśmy być parą, byliśmy sobie oddani Nie znała wszystkich szczegółów mojego życia, więc była w szoku. Zapytała, dlaczego nie przedstawiłem jej matce, tylko powiedziałem, że nie żyje. Biegiem ruszyłem do domu. Okazało się, że mama nas odwiedziła. Nie wiem, jak mnie znalazła i jak dowiedziała się o spadku, ale powiedziała, że chce zamieszkać ze swoim synem. Kocham ją bardzo, jesteśmy razem 5 lat a ona chce mnie zostawić bo jestem trochę zgred ;/ zrzędze i nic mi nie pasuje, czepiam się o wszystko, o to ze talerz nie domyty, a to ze skarpetek Wiec tak mam problem z dziewczyna podoba mi sie chcialbym z nia byc powiedzialem jej o tym co do niej czuje a ona od tamego czasu mnie olewa a wczesniej zanim to powiedzialem bylismy dobrymi przyjaciolmi a tak bardzo to widze ze mnie olewa poniewaz chodzimy do tej samej klasy. Prosze pomozcie. 1 ocena | na tak 100%. . Zostawila mnie :( - do Forum Kobiet To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ... Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Posty [ 9 ] 1 2012-04-11 21:37:43 Ostatnio edytowany przez kamson (2012-04-11 21:43:03) kamson Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-11 Posty: 5 Temat: Zostawila mnie :(Potrzebuje pomocy. Dzisiaj zostawila mnie moja piekna dziewczyna, ktora bardzo kocham i strasznie mi na niej spypalo sie od jakiegos czasu.. olala mnie dlatego ze nie chcialem wychodzic z moimi kolegami sie spotkac...Dzisiaj stwierdzila ze jej uczucie prawie wygaslo i ze nie chce miec chlopaka, ze woli byc wolna Co mam robic?? Naprawde strasznie mi na niej zalezy i chceee ja odzyskac spowrotem Czy to ze bede jej unikal , olewal, nie bede do niej pisal i dzwonil pomoze ??Ona dzisiaj mowila ze nie chce zebysmy sie nienawidzili tylko normalnie czasem razem posiedzieli porozmawiali:( Czyli ze moze nieraz sie wiem co robic 2 Odpowiedź przez cronos_pl 2012-04-11 21:39:25 cronos_pl Net-Facet Nieaktywny Zawód: ciekawy Zarejestrowany: 2012-02-10 Posty: 195 Wiek: do emerytury daleko Odp: Zostawila mnie :(Nie rozumiem, że ty nie chciałeś wychodzić z kolegami ? Cos tutaj nie gra. Napisz wiecej to ktos pomoże ... 3 Odpowiedź przez kamson 2012-04-11 21:45:34 kamson Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-11 Posty: 5 Odp: Zostawila mnie :(Na wakacjach kolegowalismy sie z moimi dwoma znajomymi codziennie z nimi przebywalismy itp. Wkoncu kolega sie wtracil tak jak by w zwiazek ... pozniej mi grozil ze go rozbije ze ma jakiegos haka na mnie. Ona stwierdzila ze mu nie uwierzy i ze go za to nienawidzi i przestalismy sie z nimi spotykac bo ja o to poprosilem. Niedawno byly dwa ogniska on tam byl i znowu zaczelismy sie z nim kolegowac.. teraz mialem z nia przerwe a on ze znajomymi sie z nia spotykali. I ona dzisiaj mnei zostawila ( 4 Odpowiedź przez kamson 2012-04-11 21:47:02 kamson Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-11 Posty: 5 Odp: Zostawila mnie :(Twierdzi ze nie przez niego, ze to kolega tylko ze jej uczucie wygaslo ze woli byc wolna itp. jak jej nikt nie kontroluje itp.. 5 Odpowiedź przez kamson 2012-04-12 19:12:14 kamson Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-11 Posty: 5 Odp: Zostawila mnie :(Dzieki za pomoc 6 Odpowiedź przez mika2906 2012-04-12 21:53:32 mika2906 Na razie czysta sympatia Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-09 Posty: 22 Odp: Zostawila mnie :(Powinieneś na razie sobie odpuścić, nie odzywać się. Zobaczymy co zrobi. Mnie kilka dni temu zostawił chłopak, więc wiem co czujesz. Tylko u Ciebie Twoja wybranka twierdzi, że jej uczucie wygasło, a mój eks cały czas twierdził, że mnie kocha, nawet dzień przed rozstaniem mi o tym mówił. I tu nagle takie coś.. Daj sobie czas, wiem, że jest Ci cholernie ciężko, wszystko Ci o Niej przypomina. Ale z czasem będzie łatwiej, wypełnij sobie czas, żebyś nie miał czasu na myślenie, pomaga 7 Odpowiedź przez MagdaEM. 2012-04-12 22:19:51 MagdaEM. 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-22 Posty: 768 Wiek: 28 Odp: Zostawila mnie :(Może to jakieś nieporozumienie? Może ci znajomi coś jej naopowiadali. Skoro Twoja (była) dziewczyna nie chce zupełnie zrywać z Tobą kontaktu, to może masz szansę na jakąś szczerą rozmowę z nią. Musicie sobie wszystko wyjaśnić. Daj jej chwilę, niech ochłonie. Ty też spróbuj się uspokoić. Za jakiś czas spotkaj się z nią i porozmawiajcie. 8 Odpowiedź przez kamson 2012-04-15 21:34:43 kamson Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-11 Posty: 5 Odp: Zostawila mnie :(Dzieki za rady jestem z nia umowiony na piatek. przez telefon mowila ze teskni troche ale ze nadal nic nie czuje...ak ona ma tesknic jak ciagle z nimi siedzi... ostatnio byla moja 18 powiedziala ze przyjdzie to najebali jej we lbie i poszla z nimi na 18 mojego innego kolegi a mnie olala... Posty [ 9 ] Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Zobacz popularne tematy : Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności © 2007-2021 fot. Adobe Stock, eduard Sądzę, że każdy człowiek ma gdzieś takie miejsce, w którym czuje się naprawdę szczęśliwy. Dla mnie takim miejscem są Bieszczady. Tutaj się urodziłem i nie wyobrażam sobie, że mógłbym żyć gdzie indziej. Ale nie zawsze tak było. Jeszcze całkiem niedawno nienawidziłem tych okolic z całego serca. Wydawało mi się, że gdzieś tam, z dala od tych lasów, gór porośniętych wysokimi trawami i pustkowia, życie jest piękniejsze i lepsze. Obiecałem więc sobie, że zrobię wszystko, żeby uciec. Uczyłem się jak wariat, byleby tylko dobrze zdać maturę i dostać się na studia do Warszawy. I udało się. Pod koniec września, niedługo po swoich dziewiętnastych urodzinach, wyruszyłem do stolicy. Dokładnie pamiętam tamten dzień. Zanim nastał, mama przez całą noc prasowała mi ubrania, szykowała jedzenie, pakowała torby. Układała wszystko równiutko, żeby się nie pogniotło, i… płakała. – Synu, zastanów się. Przecież ty tam nie pasujesz. Po co ci to wszystko? Nie lepiej zostać w domu? – pytała przez łzy. Nie rozumiałem, dlaczego tak rozpacza. Przecież powinna się cieszyć i mnie wspierać! Wreszcie ktoś z naszej rodziny miał szansę wyrwać się z tego bieszczadzkiego piekła. Tymczasem ona do ostatniej chwili próbowała mnie zniechęcić do wyjazdu. Jakby z góry zakładała, że mi się nie uda. – Daj spokój, mamo. Nie zamierzam jak ojciec i brat harować od rana do nocy przy wyrębie lasu. Chcę pracować w przeszklonym biurowcu, chodzić w eleganckim garniturze, a nie taplać się w błocie w kufajce i gumofilcach – odparłem zniecierpliwiony. Spojrzała na mnie smutno. – Pamiętaj, jeśli będzie ci źle, zawsze możesz wrócić do domu – wyszeptała. Nie zamierzałam wracać. Chciałem udowodnić sobie i innym, że to tam, w wielkim świecie, jest moje miejsce; że sobie poradzę. W tym szklanym biurowcu czułem się obco Dopiąłem swego. Skończyłem studia z wyróżnieniem i dość szybko znalazłem pracę w wielkiej korporacji. Gdy mnie przyjęto, myślałem, że pana Boga za nogi złapałem. Cieszyłem się, że ja, chłopak ze wsi ukrytej gdzieś daleko wśród lasów i gór, będę pracować jak prawdziwy Europejczyk. W firmie od razu rzucono mnie na głęboką wodę. Szybko zorientowałem się, że muszę radzić sobie sam, że na pomoc „życzliwych” kolegów z działu nie mam raczej co liczyć. Tutaj każdy pilnował swojego stołka i dbał o własną karierę. Ludzie uśmiechali się do mnie, a za plecami obrabiali mi tyłek. Byłem twardy, sprytny, więc z czasem nauczyłem się omijać wszelkie rafy. Nabierałem pewności siebie, zdobywałem doświadczenie i… powoli zapominałem, że oprócz firmy istnieje jeszcze normalne życie. Nie miałem czasu na nic. Z domu docierały wieści, że brat się ożenił, urodziła mu się córeczka. A ja? Nie miałem nawet dziewczyny. W wolnym czasie układałem plan pracy na następny dzień. I tak w kółko… Mój wysiłek się opłacił. Awansowałem. Dostałem, podwyżkę, własny gabinet, służbowego laptopa i samochód. – Ten wieśniak to umie się urządzić. Pracuje zaledwie kilka lat, a już wdrapuje się na szczyt – szeptali koledzy z zazdrością. Powinienem być z siebie dumny, szczęśliwy, ale… nie byłem. Nie potrafiłem cieszyć się z sukcesu. Coraz częściej nachodziły mnie myśli, że w tym przepięknym, nowoczesnym biurowcu czuję się obco, jakby to nie było moje miejsce. Ale szybko je odpędzałem. „Człowieku, co z tobą, przecież to było twoje marzenie” – mówiłem do siebie ze złością. I znowu zasuwałem jak szalony. Wmawiałem sobie, że tak trzeba, i że to jedyna słuszna droga dla mnie. Cztery lata temu, gdy zapracowałem na kolejny sukces firmy, wziąłem dwa tygodnie wolnego – mój pierwszy tak długi urlop. Był środek zimy, więc pomyślałem, że polecę gdzieś do ciepłych krajów. Stać mnie było na to, wystarczyło tylko pójść do biura podróży. Zamiast tego wsiadłem jednak w samochód i ruszyłem do domu, w Bieszczady. Sam byłem zdziwiony, że to robię. Przecież jeszcze tak niedawno nie znosiłem tego miejsca. A teraz nagle za nim zatęskniłem… Do Rzeszowa dotarłem w miarę gładko. Ale jak wpakowałem się w te nasze wąskie drogi, podjazdy, zakręty i zjazdy, zaczęły się kłopoty. Mój śliczny, nowoczesny, służbowy samochód słabo radził sobie na śniegu i lodzie. Posuwałem się naprzód w żółwim tempie, aż wreszcie, jakieś dziesięć kilometrów od domu, utknąłem w zaspie. Nie miałem wyjścia. Zostawiłem auto i dziarsko ruszyłem przez las. Myślałem, że sobie poradzę. Przecież kiedyś, wracając ze szkoły, nieraz pokonywałem tę drogę na piechotę. I nie sprawiało mi to większych trudności. Teraz jednak spuchłem już po dwóch kilometrach. Brnąłem przez śnieg coraz wolniej, zastanawiając się, czy uda mi się dotrzeć na miejsce przed zmrokiem. I wtedy usłyszałem za plecami warkot silnika. Odwróciłem się. Zza zakrętu wyłoniła się stara terenówka. Parła pod górę jak czołg. Kierowca zatrzymał się koło mnie i uchylił okno. Za kierownicą siedziała dziewczyna. Piękna jak marzenie. Aż mi dech zaparło. Przez te lata bardzo się zmieniła... – Może cię podwieźć do domu? – zapytała wesołym tonem. – Bo chyba utknąłeś. Tamto srebrne cudo w zaspie to twoje? – Moje. I bardzo chętnie skorzystam z pomocy. Ale… Czy my się znamy? – zapytałem, gramoląc się do środka. – Jasne, że tak! Jestem Jagoda! Mieszkaliśmy kiedyś po sąsiedzku – odparła. – O rany, przepraszam, bardzo się zmieniłaś – zmieszałem się; to fakt – gdy wyruszałem na podbój stolicy, Jagoda była w liceum. Miała pryszcze na policzkach i długie, chude nogi. Nie zwracałem na nią uwagi. Tymczasem przez te lata z brzydkiego kaczątka zamieniła się w przepięknego łabędzia. Dotarliśmy pod dom rodziców po kwadransie. Podziękowałem Jagodzie za ratunek – A o samochód się nie martw. Mój ojciec wyciągnie go rano traktorem – powiedziała na pożegnanie i chciała zatrzasnąć drzwi. Powstrzymałem ją. – Słuchaj, może się jutro spotkamy? Poopowiadasz, co u ciebie – zaproponowałem. – Zapraszasz mnie na kolację? – Oczywiście! Gdzie tylko chcesz! – No dobrze… Ale pojedziemy moim samochodem. Nie mam ochoty utknąć gdzieś z tobą w zaspie – uśmiechnęła się. Nie skończyło się na jednej kolacji. Spędzałem z Jagodą całe dnie. Jeździliśmy na nartach, chodziliśmy na wycieczki w góry. A wieczorem jechaliśmy gdzieś coś zjeść. Rozmawialiśmy z ludźmi, śmialiśmy się. Przypomniałem sobie, że oprócz mojego zapędzonego świata jest jeszcze inny. Spokojniejszy, radośniejszy, bardziej przyjazny. Odkrywałem Bieszczady na nowo i ze zdumieniem zauważyłem, że coraz bardziej mi się podobają. Zrozumiałem coś jeszcze: że zakochałem się w Jagodzie. Powiedziałem jej o tym ostatniego wieczoru, przed wyjazdem. Spojrzała na mnie smutno. – Ja też cię kocham, Piotr. Ale to nie ma sensu. Ty żyjesz tam, ja tu. Nic z tego nie będzie. Zapomnij o mnie – wykrztusiła. – No to wyjedź ze mną! – błagałem. – Nie mogę, nie chcę. Tutaj jest moje miejsce i tu czuję się szczęśliwa – odparła. Wreszcie byłem wolny! Wróciłem do Warszawy. Na biurku piętrzyły się stosy dokumentów. Rzuciłem się w wir pracy. Znowu dziesiątki spotkań, narad, rozmów z bardzo ważnymi klientami. Przy życiu trzymały mnie tylko wspomnienia o dwóch tygodniach spędzonych w Bieszczadach. I rozmowy z Jagodą… Dzwoniłem do niej codziennie. Choć starałem się ze wszystkich sił, nie potrafiłem o niej zapomnieć. – Jak masz dość, rzucaj to wszystko i przyjeżdżaj – mówiła, ale ja czułem opór. Ciągle jeszcze myślałem, że to moje życie, moje miejsce. Po trzech miesiącach coś we mnie pękło. Tamtego dnia od godziny siedziałem u prezesa i wysłuchiwałem idiotycznych pretensji na temat spadku wydajności pracowników w moim dziale. Ludzie zasuwali jak mrówki, żyły sobie wypruwali, a on się czepiał. – Jeśli nie poprawicie wyników, to się rozstaniemy. I z pana pracownikami, i z panem – zagroził w pewnym momencie. Miałem dość. – Mówi pan, że się rozstaniemy. No to do widzenia – i z tymi słowami wyszedłem. Napisałem wypowiedzenie, oddałem służbowego laptopa, kluczyki od samochodu i wybiegłem na zewnątrz. Serce biło mi jak szalone. Nie mogłem uwierzyć, że przed chwilą zwolniłem się z pracy. Zadzwoniłem do Jagody. – Wyjedziesz po mnie jutro na dworzec w Rzeszowie? – zapytałem podekscytowany. – Rany boskie, a co się stało?! Zabrali ci prawo jazdy? Zepsuł ci się samochód? – Nie, nic takiego. Po prostu wracam do domu. Na zawsze! – odparłem. Gdy wypowiedziałem te słowa, poczułem olbrzymią ulgę. Wreszcie byłem wolny. Od tamtego dnia minęły cztery lata. Prowadzę z ojcem i bratem firmę, zajmujemy się handlem i obróbką drewna. Ja wziąłem na siebie finanse i sprzedaż, oni resztę. Jesteśmy z Jagodą małżeństwem, wkrótce przyjdzie na świat nasze pierwsze dziecko. Niedawno przeprowadziliśmy się do pięknego, starego domu niedaleko Ustrzyk Dolnych. Kiedy wychodzę rano do pracy i patrzę na pokryte teraz śniegiem korony strzelistych świerków, nie mogę uwierzyć we własne szczęście. Mam przecież wszystko, o czym człowiek może marzyć: prawdziwą miłość, spokój – i swoje miejsce na ziemi. Czytaj także:„Mąż całe życie wydzielał mi pieniądze. Gdy zachorował, po prostu je sobie wzięłam. Ta forsa należy mi się jak psu buda”„Mąż był ze mną, by połechtać swoje ego. Gdy zaczęłam odzyskiwać rezon, uciekł do innej zahukanej naiwniaczki"„Umówiłem się na randkę z gorącą laską z neta. Tak przynajmniej myślałem... Przyszło mi słono zapłacić za moją naiwność” Odpowiedzi tak, jak spadnie ci kanapka wyląduje ona na posmarowanej stronie, o tym decyduje prawo grawitacjimam nadzieje ze pomogłam Latvia odpowiedział(a) o 03:43 Nie ma nic do udawania przed nią by jakoś odzyskać. Jeśli Cię nie Kochała to trudno, zdarza się że wypalają się uczucia . Dusiła się w związku z Tobą po tak długim czasie? Poproś ją by porozmawiała z Tobą ostatni raz, i dasz jej spokój i temu wszystkiemu wtedy. Zadaj jej pytania prosto z serca. Nie chodzi mi "czemu to zrobiłaś?" i tym podobne tylko o sensowne, dlaczego by się dowiedzieć co ona czuła. Może było jej źle? Sam zobacz, może robiłeś co tylko mogłeś ale nieodpowiednio. Zapytaj się jej np Czemu to uczucie się wypaliło z jej strony? To jest przykład. Nie chodzi o to że się z Tobą bawiła ! Miała własne powody których Ty się nie dowiedziałeś, lub po prostu wiesz lecz tu ich nie opisałeś. Skoro 2 lata byliście ze sobą to jej podjęcie tej decyzji nie zajęło chwilkę, bo na bank miała uczucia ! Nie bronie jej , tylko pokazuje że nie leży wina tylko i wyłącznie po jej stronie - tak jak Ty to przedstawiłeś. Może doceniała to że ją Kochasz i wgl, ale ona nie potrafiła tak szczerze Cb pokochać? Jest dużo wytłumaczeń ... i wgl, ale by wszystko się ułożyło to musisz z nią na spokojnie porozmawiać. Powodzenia, i mam nadzieje że choć cokolwiek z tej pisaniny zrozumiałeś . :) Nie chodzi mi o to ze to tylko jej wina moja tez tylko ona nie chce mnie znac to co ja mam zrobic:((( TheEdge odpowiedział(a) o 14:29 Odbij ją tamtemu kolesiowi niewiem po co chcesz ja odzyskac przeciez gdyby cie kochała to nie zostawila by ciebie dla innego kolesia,na twoim miejscu zabawiłabym sie z kumplami to zawsze pomaga,olej ich dwoje niech dziewczyna nie widzi ze jestes zazdrosny a moze zateskni ...POWODZONKA...;* blocked odpowiedział(a) o 03:12 Ty też przynajmniej udawaj, że chodzisz z inną, wtedy może coś zrozumie, że nie kocha tamtego chłopaka i będzie chciała wrócić, a ty wtedy udaj, że jej nie chcesz i powiedz że już za późno, bo ty też masz inną i jak będzie płakać, błagać o wybaczenie to dopiero jej to przebacz i powinno być ok ;) Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub napisał/a: Sam nie wiem 2010-10-07 14:11 Witam. Mam problem. Zostawila mnie dziewczyna a bylem z nia od poczatku. Roznie miedzy nami bywalo. Doszlo do tego ze zaczelem ja szarpac ale nie wcelu takim zeby zorbic jej krzywde tylko takim zeby sie otrzasnela. Przy spieciach dochodzilo do rekoczynow(Tylko z jej jej nigdy nie uderzylem i bym tego nie zrobil) Co do wyzwisk to Slowa jakich uzywalem to debilka,psychiczna itd. Nigdy nie powiedzialem ze jest dziwka czy cos. Czepialem sie czasami o glupoty. Mialem tez problem z marihuana.. Przestalem ja palic.(palilem 6-7lat .Nie pale miesiac.) jestes rozdrazniony i przy ostatn spieciu w Niedziele wybila sobie Chyba ja to zrobilem trzymajac ja za rece przy szarpaniu. Powiem wam tak. Strasznie ja kocham i zalezy mi na niej. Dostalem ostatnia szanse miesiac temu przed rzuceniem trawki i zmarnowalem ja. Miedzy nami juz duzo razy bylo tak ze sie rozchodzilismy itd. Ale zawsze ze soba rozmawialismy. Teraz ona nie chce mnie znac chodz wcale sie jej nie dziwie. Nie odpisuje mi. Ma wylaczony telefon. Jak przychodze do niej to jej matka mowi mi ze ona nie bedzie ze mna rozmawiala i rzuca sluchawka. Nie wiem co robic zeby ja odzyskac. Nie szukam innej i nie chce innej. Czuje sie jak smiec. Nie moge jesc,nie moge spac. Boje sie ze to juz mi tyklko ze juz ma dosc takiego traktowania i ze to koniec i zebym juz se nie wysilal bo to nic nie da. Jesli ktos mial podobna sytuacje i wie jak mi pomoc. Dodam do tego ze nie pracuje i nie ucze sie. Jestem po gimnazjum. Co zrobic zeby znowu do mnie wrocila.??? za byki ale jestem dysgrafem.[center:38939ce39f][/center:38939ce39f] napisał/a: Rupak 2010-10-07 16:45 Nic dziwnego, że ma dość skoro traktujesz ją w taki sposób... napisał/a: Tigana 2010-10-07 17:26 napisal(a):Doszlo do tego ze zaczelem ja szarpac napisal(a):Slowa jakich uzywalem to debilka,psychiczna napisal(a):Niedziele wybila sobie Chyba ja to zrobilem napisal(a):nie pracuje i nie ucze sie. napisal(a):Sory za byki ale jestem dysgrafem. Prowokacja?? Jak nie to sam sobie kolego odpowiedziałeś: napisal(a):Dostalem ostatnia szanse miesiac temu przed rzuceniem trawki i zmarnowalem ja Pracę sobie znajdź, zrób coś użytecznego ze swoim życiem. napisał/a: lodyga 2010-10-07 17:42 To wszystko prowadzi do patologicznego związku. napisał/a: ~gość 2010-10-07 18:22 Może kup sobie na początek chomika, a nie marnuj dziewczynie życia. Teraz jesteś na dobrej drodze aby zostać takim lumpkiem spod dworca pkp, nie dziwę się, ze odeszła. Weź się chłopie do życia. napisał/a: Sam nie wiem 2010-10-08 09:35 Wiem ze traktowalem ja okrropnie. Wiem ze moja zycie to gowno. Jestem wstanie sie zmienic. Chodz pewnie nie raz to slyszala. Ale przjzalem na oczy. Pomozcie mi:* [ Dodano: 2010-10-08, 11:09 ] Ja nie chce taki byc i czuje sie jak skonczony dran. Strasznie mi na niej zalezy. Nigdy sobie nie wybacze tego. Ale trzeba zyc dalej. Teraz robie wszystko zeby ja odzyskac. Marnie to widze bo ona jest uparta a po drugie na jej miejscu tez bym sie tak zachowal. Ma mnie dosc dziewczyna i sie nie dziwie. POdjelem kroki szukania pracy. Nawet dobrze sie to zapowiada. Ale jeszcze jedno zostalo."Ona" .Co moge zrobic zeby ja przekonac do siebie teraz? Ogarnelm sie i jest mi przykro. Dlaczego wczesniej tego nei widzialem. Te upokorzenia. To jest okropne. Az mi wstyd. Tylko co teraz? napisał/a: białadama 2010-10-08 13:25 Omg,nie dziwie się że dziewczyna od ciebie odeszła. Zero szacunku w stosunku do ja nie pomoge bo nie chciałabym, aby dziewczyna sobie zmarnowała sobie życie z toba. :/ napisał/a: ~gość 2010-10-08 17:41 Sam nie wiem napisal(a):Ogarnelm sie niby w jaki sposób? zielsko rzuciles dopiero miesiac temu, to jest cale nic.. jeden wiekszy kryzys i do niego wrocisz... szukasz pracy, ale jeszcze jej nie znalazles.. poza tym mialam wypunktowac Twoje zachowanie tak jak to zrobila Tigana - spojrz na to co sam napisałes.. ja bym Cię z d kopnęla po paru tygodniach, jakbym wyczula ze taki jestes.. a ona wytrzymala 3lata.. napisał/a: Sam nie wiem 2010-10-09 11:33 Macie racje. Prace znalazlem. I zaczynam od poniedzialku. Nie chce taki byc. Jest mi wstyd przed ludzmi. Jak bede mial ubezpieczenie ide do psychologa. Mam maly uraz z dziecinstwa a mianowicie ojciec sie znecal do 15 roku zycia. Wyladowywalem sie na niej przez to. Lipa. Glupio mi. Nigdy w zyciu nie skrzywdzil bym jej. Teraz to chce naprawic. Naprawde chce zaczac panowac nad soba . PO miesiacu pracy jak podpisza ze mna uowe ide do jakiegos specjalisty. Tylko chce odzyskac ja. Co moge zrobic zeby wrocila? napisał/a: ~gość 2010-10-09 17:56 Sam nie wiem, nie wiem czy nie jest juz za pozno.. trzeba bylo myslec o tym dlaeczgo taki jestes 3 lata temu albo i wczesniej zanim zaczles sie nad nią znęcac i tak ją traktowac.. ale gratuluję znalezienia pracy.. jesli tak Ci zalezy to na razie dalabym jej spokój o tylko swoim zachowaniem. postawą pokazywała ze naprawde chcesz sie zmienic na trwałe.. ale nie zadreczaj jej.. na razie musi uwierzyc ze Twoje postanowienie popraw jest szczere i prawdziwe.. napisał/a: Sam nie wiem 2010-10-10 00:20 Witam. Uwazam ze powinienem powiedziec cos osobie. A mianowicie. Moje dziecinsto i relacje z ojcem okreslam jako dno. Ojciec katowal mnie i pozostalych czlonkow mojej rodziny. Nigdy nie lubilem swiat ani innych imprez(zawsze byly awantury i konczylo sie rekoczynami) Czasami balem sie wrocic ze szkoly do domu jak slyszalem ze ojciec sie wydzieral. Szedlem na strych i sedzialem tam(czasammi nawet pare godzin) Siniaki na plecach czy nogach byly u mnie norma. Koledzy z klasy sie smiali zawsze ze mnie ze caly w siniakach. NIekiedy bylo tak ze nie szedlem do tej szkoly bo tak mi ojciec wlal ze nie moglem ruszyc plecow palcami. Powody byly rozne np:Spoznilem sie 5 min ze szkoly albo przyszedlem brudny. Cokolwiek. To bylo blache. Czasami dostalem za to ze stanelem w obronie mamy. Kiedy skonczylem 14 lat zaczelem sie stawiac ojcu. Zaczelem rownierz uciekac do alkkoholu a po krotkim czasie zaczelem palic marihuane(mam 20lat) Wmawialem sobie ze lubie ten sta itd. A tak naprawde uciekalem przed rzeczywistoscia i problemami..Przez okres 6 lat moja przerwa w paleniu wynosla moze z 2 miesiace liczac ten co nie pale teraz.. Moje nerwy oraz brak szacunku sa spowodowane dziecinstwem. Nie potrafie panowac nad soba. Jest mi strasznie ciezko. Miesiac temu gdy zerwala ze mna chcialem poppelnic samobujstwo. Lezalem w szpitalu. Zacpalem sie. Zabrali mnie na bezdechu. Jednak to byla za mala naucza zebym zrozumial.. Teraz to rozumiem. Nie chce taki byc. Ide do psychologa. Mam nadzieje ze chociaz naucze sie panowac nad nerwami. Nie zapomne tego bulu co sprawil mi ojciec. Tego ze nie mialem nigdy swiat,ze nie szanowal nikogo.. Ze zawsze rozwiazaniem problemow byl krzyk i rekoczyny. Zawsze ppowtarzalem sobie ze nigdy nie ebde taki jak on a traktowalem swoja milosc w pewnym sensie podobnie do niego. Tego tez sobie nie wybacze. Nie pogodze sie z tym ze jej nie bedzie. Bede o nia walczyl. Nie chce zyc bez niej. Albo z nia albo wcale. Jesli ona do mnie nie wroci to ja tego nie przezyje. Jesli macie jeszcze jakies rady co moglbym zrobic prosze piszcie. (:( [ Dodano: 2010-10-10, 00:30 ] Nigdy nikomu o tym nie mowilem. Wstydzilem sie tego.(wiedziala tylko moja milosc o tym chodz chyba nie do konca.) Zalezy mi na niej a boje sie ze ja stracilem. Nie wiem co mam robic dokladnie. Ona tez jest uparta. Nie chce ze mna rozmawiac. odpisuje mi ale tylko w jeden sposob. Ze mam nie pisac i dac jej spokoj bo to nic nie zmieni. Teraz tak zaluje tego. Nigdy w zyciu bym jej juz tak nie potraktowal. Nigdy w zyciu nie podniosl bym do niej glosu. Jesli trzeba bedzie podjac inne kroki to to zrobie. Od niedzieli malo czasu minelo i ja na jej miejscu tez bym nie chcial rozmawiac. Co ja moge jeszcze zrobic:( [ Dodano: 2010-10-10, 10:51 ] Prosze o jakies odpowiedzi. Strasznie mi niej zalezy. Co robic? Mam pisac? Mam przychodzic? Wiem ze nie zasluguje na pomoc. Ale ludzie sie zmieniaja. napisał/a: ~gość 2010-10-10 15:30 Sam nie wiem napisal(a):Co robic? Mam pisac? Mam przychodzic?sygnały od niej są jednoznaczne, zebys dal jej spokój.. nie mozesz nic innego zrobic w tej sytuacji bo jak nie przestaniesz ona moze uzyskac sądowy nakaz zebys sie trzymal od niej z daleka.. tak jak pisałam wczesniej - ona musi zobaczyc, przekonac się na wlasne oczy ze pracujesz nad sobą, ze naprawde chcesz sie zmienic.. dobrym krokiem jest wizyta u psychologa... bo bez tego mozesz sie szarpac a i tak problemy pozostaną.. rozumiem Twoj ból związany z dziecinstwem... uwierz, sama tez nie mialam lekko.. ale dziewczynie na razie daj spokój.. zawalcz o siebie w pierwszej kolejnosci napisał/a: piter7789 2011-03-02 16:13 Witam wszystkie Panie! Bardzo proszę o Waszą opinię bo sam już nie wiem co robic :( Otóż byłem z KASIĄ pół roku. Gdy się poznaliśmy, było cudownie, magicznie...Poznaliśmy się nad morzem. Ona przyjechała tam na wczasy, ale ogólnie mieszka w Anglii. Zakochała się we mnie, cudowne wieczory, seks przy świecach, niesamowita magia. Mówiła że mnie uwielbia, że jestem tym jedynym na całe życie.. Ona wyjechała do Anglii i wszytko było pięknie, miałem do niej wyjechać w listopadzie. Wszystko naprawdę idealnie.. Gdy w październiku dzwoni do mnie matka mojej byłej i mówi przez telefon : "Agata poroniła dziecko, najprawdopodobniej twoje " . Agata to kobieta którą poznałem jeszcze przed KASIĄ. W momencie moje zycie legło w gruzach, zmieniłem sie, stałem się oschły dla niej, byłem nieobecny.. Akurat w momencie załamania pojechałem do niej do Anglii. Pojechałem tam jako inny człowiek. Byłem niemiły dla niej, chamski, robiłem awantury itp. Bałem się jej powiedzieć co sie stało, tak bardzo się zmieniłem a nie potrafiłem jej zaufać. Tyle razy próbowałem a ciągle byłem inny. Wiele razy się mnie pytała : co się dzieje ? Czemu jestes taki inny? Ja po prostu milczałem. Mimo wszystko było cudownie mimo tych awantur naszych, ale ona widziała ze jestem inny. Wrócilismy do Polski. Ona wyjechała znów. Ja zostałem. Brak pracy spowodował u mnie że zacząłem snów robić jej awantury przez telefon itp. W końcu nie wytrzymała. ZOSTAWIŁA MNIE. Powiedziała że jestem inny niż facet którego pokochała. Zapytała dlaczego się tak zmieniłem. Wyznałem jej iż moja zmiana wynikała ze tego co mnie dotkneło w październiku w związku z tym stałem się frajerem, że odtrącałem ją, że byłem inny niż facet którego pokochała kiedyś.. powiedziała żę wszystko się już w niej wypaliło, ja ciaglymi awanturami wszystko w niej wypaliłem. Dała mi ostatnią szansę abyśmy mieli ze sobą kontakt, moze wszystko się naprawi. Ale dwa dni temu zacząłem nalegac aby podjeła ostateczną decyzję i ją podjeła. Jej słowa: " Tyle razy obiecywałeś mi zmianę, której nie wprowadziłeś w życie, ja ci zaufałam, stanęłam na głowie abyś do mnie przyjechał a ty ciągle robiłeś mi awantury, jeszcze nie byłeś szczery w stosunku do mnie, w moim zyciu tylu facetów mnie skrzywdziło i ty okazałeś siętym który zrobił to ponownie, nie dam ci szansy bo nie chcę cierpieć, nie odbuduję już tego, wybacz, nie potrafię ci już zaufać. Nie chcę tracic z tobą kontaktu bo uwielbiam cię ale nie na tyle aby zacząc od nowa wszystko" Mowię jej , że ": przepraszam za to że się tak pogubiłem w sobie, stało się cos co zmieniło moje życie i stałem sie frajerem dla ciebie. Zacząłem być dla ciebie niemiły, nie doceniałem cię.. I nie potrafiłem ci zaufać, bałem się że gdy sięo tym dowiesz odtrącisz mnie" Ona powiedziała, że trzeba było jej zaufać, po to jest miłość aby sobie pomagać. Nie umie tego zrozumieć jak mogłem o tym nie już mi nie potrafi zaufać.. Najlepsze jest to, że Agata ( ta od dziecka ) była w ciązy ale nie ze mną ... Zostałem okłamany i straciłem wszystko co kochałęm.. Pisałem do NIEJ wiele razy, aby mi wybaczyła że TAK SIĘ ZMIENIŁEM. Wysłałem jej chyba z 30 listów, dzowniłem, pisałem, błagałem ona nic.. Napisała że ją skrzywdziłem i że to koniec.. Załamałem się. Proszę Was o pomoc. Co robić? Czy faktycznie to już koniec? Daćjej czas? Czy się starac? Ale to nic nie daje.. Kocham ją, załamałem się.. Wszystko straciłem przez jedną rzecz która zmieniła moje zachowanie.. napisał/a: gold_butterfly 2011-03-02 18:32 Witaj. To,że wyżywałeś się na swojej ukochanej, mając problemy osobiste, nie najlepiej o Tobie świadczy. Nie dziwi mnie więc fakt,że dziewczyna nie chce mieć z Tobą nic wspólnego. Życie nie jest pasmem szczęścia. Przepełnione jest radością jak i troskami. Kobieta, widząc Twoje zachowanie, najprawdopodobniej poczuła się jak popychadło. Twoja była poroniła - zamiast jej zaufać i poważnie o tym porozmawiać, wolałeś swoją frustrację i złość wyładować na niej; kolejno problemy z pracą - i tu po raz kolejny posłużyła jako tzw. worek treningowy. Czy jesteś pewien,że z biegiem czasu ta przykra sytuacja się nie powtórzy? Że gdy po raz kolejny los sobie z Ciebie zadrwi, nie wyładujesz napięcia na ukochanej kobiecie? Dopiero jeżeli nauczyć się panować nad emocjami radzę starać się odzyskać bliską osobę. Jeżeli chodzi o kontakt z dziewczyną, nie zaniechaj prób. Cierpliwość może zdziałać cuda. Z czasem może wybaczy Twoje postępowanie. W jej oczach straciłeś zaufanie - teraz należy je odzyskać. Postaraj się odbudować wasze relacje, stopniowo - małymi kroczkami. Pokaż,że facet, którego kochała nadal jest w Twoim sercu. Życzę powodzenia. Mam nadzieję,że będziecie jeszcze razem i przetrwacie najtrudniejsze chwile. napisał/a: piter7789 2011-03-02 18:53 czyli jak mam walczyć? Pisać? dzownic? czy po prostu traktowac ja jak kumpele? a jak stane sie jej przyjacielem faktycznie? napisał/a: ~gość 2011-03-02 19:00 piter7789, a ja nie wiem czy to ma sens.. kazdy czlowiek ma jakis tam swoj prog wytrzymalosci.. Ty przebiles sie widocznie za te granice.. on juz dluzej nie mogla.. TO KONIEC moim zdaniem... i tak jak pisze poprzedniczka, czy jestes pewien ze w innych kryzysowych sytuacjach znow nie wyladowywalbys sie na niej? watpie.. napisał/a: piter7789 2011-03-02 19:35 wiem że nie. Bo wiem ile przez to było bólu .. i wiem jak to też może boleć drugą osobę.. napisał/a: Kevin1777 2011-03-03 10:58 Twój problem jest taki. Rozleniwiłeś się i przez to ,że poczułeś się zbyt pewny ,że "to miłośc na zawsze, która przetrwa wszystko" zaczałeś się niestarać i co więcej ranić Kasie. Moim zdaniem walka i narzucanie się w takiej kwestii to najgorsza rzecz. Powinieneś zapomnieć o was i zaczac traktować ją jako koleżankę i odbudować wasze relacje ale na stopniu koleżeńskim. Ona musi zobaczyć w Tobie silnego, pewnego siebie ale też miłego mężczyznę i poznać te zalety , w których zauroczyła się na początku. napisał/a: KokosowaNutka 2011-03-03 11:12 Ta Kasia to bardzo madra dziewczyna.. Lepiej to skonczyc od razu niz meczyc sie lata w takim zwiazku.. Bo niestety kolego NIKT nie zagwarantuje, ze teraz bedziesz sie inaczej zachowywac.. Teraz moze Ci sie tylko tak wydawac ale nie wiesz czy nie wybuchniesz znowu za miesiac, dwa, trzy.. napisał/a: Afazja 2011-03-03 13:05 Wiesz Piter Ja podobnie jak dziewczyny rozumiem Twoją ex. Miłość miłością. ale co ty jej oferowałeś? Popatrz obiektywnie. Bezrobotny facet robiący awantury będąc gościem i nawet przez telefon. Taki trochę Ferduś. Potem deklaracja o zmianie i kolejne ultimatum o decyzji. I w tle była, która poroniła dziecko - podobno twoje. Szału nie ma. Dziwisz się dziewczynie, że nie chciała być odgromnikiem Twoich emocji? Miałeś mądrą kobietę, która mądrze się zachowała. Daj jej spokój i czekaj. może zmięknie. a jeśli nie to postaraj się z następną nie popełnić takiego błędu. napisał/a: piter7789 2011-03-03 16:09 Wczoraj nie wytrzymałem.. Zadzwoniłem do niej..O 24 w nocy..Gadaliśmy pół godziny.. zapytałem się czy coś można zrobić jeszcze – NIE. Że ja będę walczyć – PO CO. Ze ja się nie poddam – ALE NIE MA SENSU.. Czy całkowicie uczucie wygasło – TAK, PROSIŁEŚ MNIE O PODJĘCIE DECYZJI WIĘC JĄ PODJĘŁAM, WIEM ZE TO CIĘZKIE, ALE JAK JA COŚ POSTANOWIĘ NIGDY NIE ZMIENIAM DECYZJI.. Proszę, błagam – OBDARZYŁAM CIĘ OGROMNYM UCZUCIEM, KOCHAŁAM CIĘ JAK GŁUPIA, BYŁEŚ TYM JEDYNYM, A PRZEZ 2 MIESIĄCE WSPÓŁNEGO MIESZKANIA BYŁO 3 RAZY WIĘCEJ ZŁEGO NIŻ DOBREGO, JA NIE UMIEM ZAPOMNIEĆ.. Ale wiesz że to było przez to, że sięzałamałem, w zasadzie przepraszam, bo nie powinienem się tym zasłaniać, to nie wytłumaczenie – DOKŁADNIE Czy już mi nie zaufasz? - UFAM CI TERAZ W 100% ALE ZROZUM MOJE UCZUCIE WYGASŁO, ZNAM SIEBIE I WIEM, ŻE JUŻ TEGO NIE ODBUDUJĘ, ZBYT DUZO ZŁEGO BYŁO.. Zacząłem płakać,błagać.. Powiedziała ze za jakiś miesiąc bedzie w Polsce to się spotkamy i pogadamy. Powiedziałą że obiecuje mi ze to jeszcze raz przemyśli i że się spotkamy.. Jak zerwaliśmy w lutym, też nie odbierała telefonów, nic zero.. Po mojej prośbie powiedziała że daje nam ostatnią szansę, aby było tak jak kiedyś, Więc pisaliśmy do siebie normalnie w miarę, buziaki na gg, calusy, miłe smsy ..Dlaczego tydzień temu nie wytrzymałem i wywarłem na niej taką presję.. Wiem że teraz nie mam nic do stracenia.. Mimo że podjęła ostateczną decyzję JA SIĘ NIE PODDAM. KONIEC KROPKA. Zachowywałem sięjak frajer, teraz pokaże jej jak mi zależy.. Bede pzry niej. Będzie chciała pogadać pogadamy, napisze maila, na gg pomogę jej. Zero jakichkolwiek słów KOCHAM CIĘ , TĘSKNIĘ itp. Bede pzry niej bo nie mogę jej pozwolić aby zapomniała.. Zrobie wszystko aby dostać drugą szansę.. Tal bardzo ją kocham... napisał/a: Kevin1777 2011-03-03 18:09 I w tym momencie kolego przegrałeś. "Obciąłeś sobie fiuta i podarowałeś go jej w prezencie." Zastanów się co Ci napsiałem. Nie narzucaj się. Zrywając z Tobą oznacza ,że chce odpocząc od Ciebie i od tego jaki jesteś. Ona dobrze wie ,że Ty ją kochasz a nękając ją telefonami o 24 w nocy przegrywasz. Ona jeszcze bardziej ma Cie dość. Jedynym sposobem żeby ją odzyskać to sprawienie by to ona poczuła ,że byłeś dla niej kimś ważnym i że jestes osobą wartościową. JAK TEGO DOKONAĆ? Będzie trudno ponieważ popełniłeś prawie wszystkie błędy. W momencie gdy zrywała zaczynasz płakać i błagać. Co to daje? Daje to to ,że ona staje się zimna i zaczyna się nie odzywać. Mimo wszystko dajesz jej czas na zastanowienie. Po jakimś czasie rządasz odpowiedzi. Dla niej ta odpowiedź była jasna w momencie gdy zerwała. Teraz pisze Ci ,że pogadacie jak się zobaczycie w PL. CHŁOPIE ZROZUM JEJ NIE JEST ŁATWO RANIĆ KOGOŚ KOGO KIEDYŚ KOCHAŁA. Dlatego zachowuje się w sposób neutralny. Tak naprawdę nie chce być z Tobą. Co dalej robić? Musisz nabrać do niej dystansu. Przestań ją traktować jak 7 cud świata bo na pewno ma wady, o których wiesz ale teraz nie pamietasz. Traktuj ją koleżankę, rozmawiaj od czasu do czasu na gg, przez telefon ale staraj się tego unikać. Pytaj ją o normalne rzeczy. Zero wyrażania uczuć, zero błagań i próśb. Nie miej do niej zawsze czasu ponieważ w ten sposób poczuje się ,że straciła kogoś wartościowego i że nie jest dla Ciebie kimś bez kogo się nie obędziesz. W taki sposób zacznie więcej mysleć o Tobie. Generalna zasada: IM BARDZIEJ BĘDZIESZ CHCIAŁ TO NAPRAWIĆ TYM BARDZIEJ TO ZESPUJESZ. Bardzo dobrym wyjściem jest też umawianie sie na randki z innymi kobietami. Ona Cię za to nie zabije ponieważ sama już kogoś ma więc to nic złego. Pewnie pomyslisz ,że zwariowałem ale znam twoj punkt widzenia i wiem ,że takie zachowanie jak Twoja SKONCZY SIE JEDYNIE ZLAMANYM SERCEM. Nie rzucaj się i nie przekonywuj mnie o swojej wielkiej miłości do niej. BTW: Za pierwszym razem gdy zerwała, wróciła do Ciebie z litości. Litości nikt nie potrzebuje gdy w związku strony nie starają się w 50% każda to taki związek prędzej czy później się wykolei. napisał/a: ~gość 2011-03-03 19:35 piter7789 napisal(a):Zacząłem płakać,błagać.. Powiedziała ze za jakiś miesiąc bedzie w Polsce to się spotkamy i pogadamy. Powiedziałą że obiecuje mi ze to jeszcze raz przemyśli i że się spotkamy.. moje gratulacje - masz szanse na zwiazek z LITOSCI.. ale jesli Cię to satysfakcjonuje.... Kevin1777 napisal(a):BTW: Za pierwszym razem gdy zerwała, wróciła do Ciebie z litości. Litości nikt nie potrzebuje gdy w związku strony nie starają się w 50% każda to taki związek prędzej czy później się wykolei. teraz moze byc tylko gorzej... az z czasem ona zacznie się Tobą i Twoim zebraniem o uczucie brzydzic.. napisał/a: ~gość 2011-03-04 09:49 Straciłeś naprawdę super kobietę. Musisz przyjąć porażkę na klatę i przestać z siebie robić frajera!

dziewczyna mnie zostawila co robic